Inny scenariusz opisany przez Rosję zakłada „otwarte użycie broni masowego rażenia na polu bitwy w przypadku niepowodzenia broni konwencjonalnej”. Wojna na Ukrainie. Straty Rosji
Broń chemiczna to taka, która oddziałuje przede wszystkim za pomocą toksycznych związków chemicznych. Broń biologiczna do rażenia wykorzystuje głównie mikroorganizmy lub wirusy. Jedna i druga jest zakazana przez międzynarodowe traktaty. Obie należą do broni masowego Białego Domu Jen Psaki ostrzegła w środę, że należy "uważać na możliwe użycie przez Rosję broni chemicznej lub biologicznej na Ukrainie". To reakcja na rosyjską propagandę, która twierdzi, że na Ukrainie znajdują się amerykańskie laboratoria broni oświadczyła, że twierdzenia Rosji są dezinformacją i sianiem spiskowych teorii oraz próbą tworzenia fałszywych pretekstów do agresji na Ukrainę. Dodała, że USA nie posiadają i nie prowadzą prac nad bronią biologiczną i chemiczną, w przeciwieństwie do Rosji, która użyła takiej broni między innymi przeciwko Aleksiejowi jest broń chemiczna?Broń chemiczna często ma postać trujących gazów lub aerozoli. W takiej postaci była szeroko używana na frontach I wojny światowej. Jednak historia broni chemicznej jest dużo starsza. Już w starożytności znane były zatrute strzały albo prymitywne środki zapalające. Istnieje hipoteza, oparta na relacji z kroniki Jana Długosza, że jakiegoś rodzaju gazu bojowego użyli Mongołowie w bitwie pod Legnicą w 1241 bojowe środki trujące dzieli się na kilka typów - środki duszące (na przykład cyjanowodór, stosowany w niemieckich, nazistowskich obozach koncentracyjnych i zagłady pod nazwą cyklon B), parzące (na przykład iperyt, czyli gaz musztardowy), krztuszące (do których należą chlor i fosgen), paralityczno-drgawkowe (na przykład sarin, tabun) oraz halucynogenne i usypiające (w tej roli może być używane na przykład LSD).Szkolenie polskich żołnierzy z pododdziału obrony przed bronią masowego rażenia w 2019 rokukpt. Maciej Jagusz/4 pchemIstnieje też kategoria bojowych środków pomocniczych, które - w przeciwieństwie do środków trujących - można legalnie stosować. To na przykład środki zapalające (najbardziej znanym jest napalm), związki stosowane do stawiania zasłon dymnych, defolianty, z których najsłynniejszym jest Agent Orange używany przez Amerykanów do niszczenia dżungli w czasie wojny w Wietnamie. Do tej grupy zalicza się także lakrymatory, z którymi wielu z nas mogło się zetknąć, bowiem należą do nich na przykład gaz łzawiący i gaz biologiczna - co to jest?Broń biologiczna także ma długą historię. Znane są relacje o podrzucaniu jadowitych węży na wrogie okręty lub pszczół nieprzyjaciołom. Pod koniec XIV wieku podczas oblężenia miasta Kaffa (dziś Teodozja) na Krymie atakujący Tatarzy wystrzeliwali z katapulty w kierunku obrońców ciała osób zmarłych na dżumę. Inna relacja mówi, że pod koniec XV wieku Hiszpanie wykorzystali krew trędowatych do zatrucia intensywne prace nad bronią biologiczną prowadzono w czasie II wojny światowej i zimnej wojny. W roli broni starano się wykorzystać patogeny powodujące takie choroby, jak wąglik, dżuma, ospa prawdziwa czy wirusowe gorączki krwotoczne, a także pałeczki Salmonelli. Prowadzono także prace nad bojowym zastosowaniem takich naturalnych substancji, jak rycyna i botulina (czyli jad kiełbasiany).Polski pododdział obrony przed bronią masowego rażenia na ćwiczeniach w 2019 rokumjr Robert Szymczak/4 pchemBroń masowego rażeniaZarówno broń chemiczna, jak i broń biologiczna razem z bronią atomową (jądrowa, nuklearną) są zaliczane do kategorii broni masowego rażenia, czyli takiej, która może razić ludzi i inne organizmy na bardzo dużą skalę. Inna nazwa tej kategorii to broń ABC, od pierwszych liter w nazwach. Broń chemiczna (gazy bojowe) w ten sposób była używana na frontach I wojny światowej, a współcześnie - w czasie wojny iracko-irańskiej i wojny domowej w w przeciwieństwie do broni jądrowej pozostałe rodzaje broni ABC mogą służyć także do niewielkich ataków, ukierunkowanych wręcz na pojedyncze osoby. Przykładem takiego zastosowania broni biologicznej są listy z wąglikiem, a broni chemicznej - próby otrucia przez Rosjan byłego szpiega Siergieja Skripala i jego córki oraz opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. W obu przypadkach użyto środka trującego z grupy ćwiczenia z likwidacji skażeń, 2019 rokmjr Robert Szymczak/4 pchemBroń chemiczna i biologiczna - obie są zakazaneKonwencja o broni biologicznej została podpisana w 1972 roku i weszła w życie trzy lata później. Zakazuje prowadzenia badań, produkcji, gromadzenia, nabywania lub przechowywania biologicznych środków i toksyn oraz mogących służyć do ich przenoszenia broni i urządzeń. Nakazuje także zniszczyć lub przekształcić na cele pokojowe wszelką istniejącą broń o zakazie broni chemicznej została podpisana w roku 1993 i obowiązuje od roku 1997. Zakazuje rozwoju, produkcji, składowania, przekazywania, nabywania i użycia broni chemicznej. Powołała też Organizację do spraw Zakazu Broni Chemicznej, która czuwa nad przestrzeganiem zapisów umowy. Organizacja ma siedzibę w obu konwencji przystąpiła przeważająca większość państw na świecie, w tym wszystkie państwa europejskie, łącznie z Polską, Rosją i Rosji na Ukrainę. Oglądaj TVN24 w TVN24 GOAutor:ral// zdjęcia głównego: kpt. Maciej Jagusz/4 pchem
Żenada, broń masowego rażenia w skali porównywalnej z wydrukami 3d możesz zrobić od 100 lat z wiadra gwoździ i nawozu sztucznego lub sztachety z płota i tłuczonego szkła. Jak się jeszcze znasz odrobinę na elektronice i lutowaniu to jeszcze może być zdalnie sterowana. Czyli bez wiader, bez gwoździ, bez desek, cyny, elektroniki
Prezydent Rosji Władimir Putin poinformował o teście pocisku jądrowego najnowszej generacji, który miał spaść na Kamczatkę, sześć tysięcy kilometrów od wybuchu. Rakieta, zwana potocznie "Szatanem II", będzie gotowa jesienią tego roku i ma być ostrzeżeniem dla Zachodu przed Rosją. Z historii wiemy, że atak bronią jądrową może doprowadzić do zniszczenia całych miast, a skutki promieniowa mogą być odczuwalne nawet w rejonach oddalonych o setki kilometrów od epicentrum wybuchu. Jakie obrażenia mogą pojawić się u osób, które przetrwają atak? spis treści 1. Putin chwali się pociskiem 2. Dotychczasowe użycia bomby atomowej 3. Życie po ataku nuklearnym. W jaki sposób promieniowanie radioaktywne wpływa na organizm? 4. Czy skutki promieniowania mogą wpływać na stan zdrowia kolejnych pokoleń? 5. Na razie nie ma zagrożenia atomowego. To narzędzie psychologiczno-polityczne rozwiń 1. Putin chwali się pociskiem RS-28 Sarmat Władimir Putin ogłosił, że Rosja przeprowadziła test superciężkiego międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-28 Sarmat, zwanego potocznie przez Zachód "Szatanem 2". Dyktator uważa, że rosyjski pocisk jądrowy najnowszej generacji będzie "nie do powstrzymania". - Pocisk może przebić się przez wszystkie nowoczesne systemy obrony przeciwrakietowej. Nigdzie na świecie nie ma nic takiego i jeszcze długo nie będzie - oznajmił Putin. Rosyjska broń jest uważana za międzykontynentalny pocisk balistyczny o największym na świecie zasięgu, zdolny do uderzenia w cel oddalony o 11 200 mil, co oznacza, że może z łatwością uderzyć w cele w USA i Europie. Specjaliści ocenili, że Sarmat jest w stanie przenosić 10 lub więcej głowic nuklearnych i wabików – wystarczająco łatwo, by jednym uderzeniem zniszczyć terytoria wielkości Wielkiej Brytanii lub Francji. Dmitrij Rogozin, szef agencji kosmicznej Roscosmos, powiedział, że rakiety zostaną rozmieszczone wraz z jednostką w Uzhur, w obwodzie krasnojarskim, około 3000 km (1860 mil) na wschód od Moskwy. - Wprowadzenie "superbroni" było historycznym wydarzeniem, które zapewni bezpieczeństwo dzieciom i wnukom Rosji na kolejne 30-40 lat – podkreślił Rogozin. — Daily Mail Online (@MailOnline) April 25, 2022 2. Dotychczasowe użycia bomby atomowej Do tej pory broń atomowa została użyta dwukrotnie – podczas II wojny światowej. Wskutek porażającej siły zginęło wtedy co najmniej 100 tys. osób, kolejne tysiące latami odczuwały skutki narażenia na promieniowanie. Większość osób ginęła natychmiast. Jak dużo było późniejszych ofiar ataku - trudno oszacować. Liczby podawane przez różne instytucje bywają bardzo rozbieżne. Radiation Effects Research Foundation (RERF), japońsko-amerykańska organizacja, ocenia, że z powodu ran i skażenia radioaktywnego zmarło od 90 tys. do 166 tys. osób w Hiroszimie i ok. 60-80 tys. w Nagasaki. - Przede wszystkim bomba atomowa razi bezpośrednio falą uderzeniową, czyli niszczy ludzi, niszczy sprzęt, niszczy budynki. Z drugiej strony powoduje opad radioaktywny - mówi dr Jacek Raubo, specjalista w zakresie bezpieczeństwa i obronności UAM oraz Defence24. - Można powiedzieć o podziale na efekty krótkoterminowe, jeśli chodzi o bezpośrednie uderzenie, czyli fala uderzeniowa, fala cieplna, promieniowanie i z drugiej strony efekty długoterminowe polegające na tym, że rejon został skażony – wyjaśnia. Ekspert zwraca uwagę, że w grupie potencjalnego ryzyka są również osoby, które wykonują działania ratownicze w rejonie broni masowego rażenia. Jeżeli będą nieodpowiednio przygotowane, to ich życie i zdrowie też może być zagrożone. - O tym się w ogóle nie mówił, ale jeszcze w latach 50. XX w. Sowieci i Amerykanie ćwiczyli z jednostkami piechoty po uderzeniach atomowych. I nawet u tych żołnierzy, mimo zastosowania podstawowych środków ochronnych, występowały choroby, które wskazywały, że znajdowali się zbyt blisko epicentrum - miejsca, gdzie zrzucono ładunek nuklearny. Dziś mówi się, że żołnierze rosyjscy, którzy wkroczyli do strefy wyłączonej po awarii w elektrowni atomowej w Czarnobylu, najprawdopodobniej "przyniosą" do swoich rodzin to skażenie radioaktywne. A sprzęt, który był tam wykorzystany, może rodzić niebezpieczeństwo wśród osób postronnych, w trakcie przemieszczania oddziałów - zaznacza dr Raubo. W sierpniu 1945 r. wojska amerykańskie zrzuciły bomby atomowe na miasta Hiroszimę i Nagasaki (Getty Images) 3. Życie po ataku nuklearnym. W jaki sposób promieniowanie radioaktywne wpływa na organizm? Co z mieszkańcami Hiroszimy i Nagasaki, którzy przeżyli atak? Eksperci ostrzegali przed odległymi skutkami związanymi z chorobą popromienną. Badania wykazały, że u części osób, które przeżyły atak jądrowy, skutki ujawniły się po kilku, a nawet kilkudziesięciu latach. Naukowcy wykazali związek promieniowa jądrowego z późniejszym wzrostem chorób nowotworowych i zawałów serca. - Należy podkreślić, że najbardziej wrażliwe na promieniowanie jonizujące są komórki ulegające szybkim podziałom komórkowym, a najbardziej wrażliwą na promieniowanie częścią komórki jest jej materiał genetyczny DNA. Uszkodzenia DNA mogą być przyczyną transformacji nowotworowej lub śmierci komórki - tłumaczy prof. Leszek Królicki, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny nuklearnej, kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej WUM. (Getty Images) Jak wyjaśnia ekspert, skutki promieniowania jonizującego dzielimy na dwie grupy: skutki stochastyczne i deterministyczne. - Deterministyczne to te, które wynikają z bezpośredniego działania promieniowania: oparzenia, uszkodzenia szpiku kostnego, uszkodzenia układu pokarmowego, białaczki, uszkodzenie mózgowia. Określona jest dawka progowa promieniowania, która wywołuje kolejne objawy - mówi prof. Królicki. - Pierwszym etapem jest postać subkliniczna – obserwuje się ogólne osłabienie, zmniejszenie liczby białych ciałek krwi. Nie ma ryzyka zgonu. Dawka progowa wynosi Gy. W drugim etapie – w postaci hematologicznej, występuje ogólne osłabienie i dalszy spadek białych ciałek krwi, skaza krwotoczna, spadek odporności. Objawy chorobowe związane są z uszkodzeniem szpiku kostnego. Jedna czwarta chorych z wymienionymi objawami umiera. Kolejnym etapem jest postać jelitowa związana z uszkodzeniem nabłonka jelit. Występują biegunki, cechy odwodnienia, skazy krwotocznej, niedokrwistości, a nawet niedrożność jelit. Śmiertelność w tej grupie przekracza 50 proc. Jeśli dawka przekracza 10-20 razy dawkę wywołującą objawy subkliniczne, obserwuje się postać mózgową, której objawami są dodatkowo drgawki i utrata przytomności. W zasadzie wszyscy naświetleni taką dawką umierają w ciągu kilku dni. Ostatnim etapem jest postać enzymatyczna. Dawka promieniowania wywołuje utratę przytomności i w bardzo krótkim czasie dochodzi do zgonu - wyjaśnia konsultant krajowy w dziedzinie medycyny nuklearnej. Skutki deterministyczne mogą się pojawić nawet po 10-20 lat po naświetleniu. W tym przypadku nie występuje dawka progowa promieniowania. - Skutki deterministyczne oceniane są na podstawie danych epidemiologicznych i statystycznych. Nie można określić, czy np. choroba nowotworowa rozpoznana u konkretnego chorego była wywołana napromieniowaniem, czy też innymi czynnikami. Stwierdza się natomiast, że zachorowania na dany typ nowotworu występują częściej w grupie osób, które były narażone na promieniowanie – zaznacza profesor. 4. Czy skutki promieniowania mogą wpływać na stan zdrowia kolejnych pokoleń? Z szacunków RERF wynika, że u osób narażonych na promieniowanie jonizujące ryzyko rozwoju białaczki jest o 46 proc. większe, w porównaniu do grupy osób, które nie były narażone na działanie promienowania. - Jeśli naświetleniu ulegnie kobieta w ciąży, należy podejrzewać uszkodzenie płodu. Skutki zależą od dawki i okresu ciąży. Promieniowanie może spowodować obumarcie ciąży lub wystąpienie różnego rodzaju wad wrodzonych. Badano także, czy skutki promieniowania wynikające z działania na materiał genetyczny mogą wpływać ujemnie na stan zdrowia kolejnych pokoleń. Dotychczasowe obserwacje nie wykazały tego typu zjawiska - wyjaśnia ekspert. Najwięcej zachorowań wśród ocalonych po tragedii w Hiroszimie i Nagasaki notowano po 4-6 latach od ataków (Getty Images) Wiadomo, że część mieszkańców Hiroszimy i Nagasaki przeżyła i nie wykazywała objawów żadnych chorób. Jak wyjaśnia prof. Królicki, o skutkach naświetlenia może zadecydować wiele czynników. - Przede wszystkim przenikliwość promieniowania i tak zwana względna skuteczność biologiczna. Ale reakcja organizmu zależy także od wielkości dawki, jej natężenia, rodzaju ekspozycji (jednorazowa czy rozłożona w czasie), obszaru ciała, który był poddany na ekspozycję, wieku i płci, wreszcie wrażliwości osobniczej - tłumaczy lekarz. - Obecnie głównym źródłem promieniowania jonizującego są badania radiologiczne oraz metody leczenia z zastosowaniem radioterapii czy radioizotopów. Z tego względu wprowadzono rejestrację dawek, które zastosowano u danego chorego w trakcie kolejnych badań radiologicznych - dodaje ekspert. 5. Na razie nie ma zagrożenia atomowego. To narzędzie psychologiczno-polityczne Eksperci przyznają, że współczesna broń jądrowa może mieć znacznie większą siłę rażenia niż ta użyta w trakcie II wojny światowej. Podkreślają jednak, że broń atomowa to przede wszystkim narzędzie psychologiczno-polityczne. - To nie jest broń, o której powinniśmy rozmawiać w sensie praktycznego zagrożenia, tylko praktycznego wywołania paniki strachu i wpłynięcia przez to na decyzje polityczne – podsumowuje dr Jacek Raubo, specjalista w zakresie bezpieczeństwa i obronności. Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez Rekomendowane przez naszych ekspertów Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy
Ja nieco złośliwie odpowiem, że jest tylko jedna broń masowego rażenia - nuklearna. Tamte pozostałe są porównaniu z nią żałosne (z pewnymi zastrzeżeniami). Chemiczna była i jest używana od czasu do czasu i o ile nie uda się uderzyć w absolutnie nieprzygotowaną ludność cywilną to nie wychodzi z tego kompletnie nic (a i z tymi
Jak rozumieć płynące z Rosji sugestie, że w amerykańskich laboratoriach na terenie Ukrainy powstaje groźna broń biologiczna? Jak rozumieć rosyjskie doniesienia o tym, że Ukraińcy zamierzają użyć broni chemicznej? Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział, że w setkach laboratoriów na świecie Amerykanie przeprowadzają eksperymenty, których celem jest wyprodukowanie broni biologicznej. Na terenie Ukrainy takich laboratoriów – zdaniem Ławrowa – ma być 30. Minister oznajmił, że eksperymenty prowadzone w tych miejscach są „śmiertelnym zagrożeniem dla ludzkości”. Podobne wypowiedzi padały także z ust Nikołaja Patruszewa, głównego doradcy ds. bezpieczeństwa prezydenta Rosji, czy generała Igora Konaszenkowa. Ten ostatni jakiś czas temu stwierdził, że Amerykanie i Ukraińcy wspólnie pracują nad patogenem, który byłby zabójczy tylko dla tych, którzy mają „rosyjskie DNA”. Genu czy DNA Rosjan nie ma. Nie można wyprodukować bakterii czy wirusa, który atakuje tylko Rosjan. Generał to pewnie wie, ale już część jego słuchaczy niekoniecznie. Podobnie jak w Syrii? Wypowiedzi o broni chemicznej i biologicznej zaczęły się pojawiać dość niespodziewanie zaledwie kilka dni temu. O co w tym chodzi? Wojny prowadzone są nie tylko na ulicach czy dyplomatycznych salonach. Toczy się je także w naszych głowach, a amunicją jest strach. A broń biologiczna i chemiczna do straszenia nadaje się idealnie. Strach przed nią ma większy zasięg niż same ładunki. Groźba jej użycia może być paraliżująca nie tylko dla obrońców ukraińskich miast, ale przykładowo także dla społeczeństw zachodnich i ich polityków (podejmujących decyzje, np. gospodarcze). Być może komentarze i oświadczenia Rosjan są skierowane mniej na zewnątrz, a bardziej do wewnątrz. Narracja o tajnych laboratoriach i fabrykach zagrażających ludzkości patogenów daje pretekst do ataku, a z atakującego czyni odpowiedzialnego za losy ludzkości. Obecna sytuacja bardzo przypomina tę sprzed kilku lat w Syrii. Gdy reżim Baszszara al-Asada nie radził sobie z rebeliantami, zaczął komunikować, że zdobył informacje o szykowanych przez nich prowokacjach. Miały one polegać na rozpylaniu w miastach gazów bojowych i obarczaniu winą za śmierć cywilów rządowych wojsk syryjskich. Dyktator rzeczywiście broni chemicznej użył, a pomagali mu w tym Rosjanie. Takie pociski spadły np. na miasto Duma. Ci, którzy przeżyli, mówili o głuchych wybuchach i o zapachu jabłek. Ale reżim stwierdził, że to właśnie była prowokacja, przed którą ostrzegał. Broń chemiczna Zapach jabłek wskazuje na użycie sarinu. Gaz ten należy do grupy środków paralityczno-drgawkowych. Blokują one komunikację pomiędzy komórkami nerwowymi, co powoduje w organizmie człowieka chaos informacyjny, paraliż i śmierć. Nie każdy gaz bojowy działa tak samo, nie każdy patogen powoduje takie same skutki. Wszystkie gazy bojowe można uszeregować w pięć grup. Obok środków paralityczno-drgawkowych są środki, które podrażniają i paraliżują drogi oddechowe. Osoba, która nie założy odpowiednio wcześnie maski z filtrami, dusi się, bo jej płuca przestają działać. Do tej grupy należą np. chlor czy fosgen. Jeszcze inna grupa gazów blokuje cząsteczki hemoglobiny, a to oznacza, że komórki organizmu zostają odcięte od tlenu niezbędnego do ich funkcjonowania. Człowiek też się dusi, choć jego płuca pracują poprawnie. Tak działają np. cyklon-B czy cyjanowodór. Kolejną grupę związków stanowią środki parzące, np. iperyt (gaz musztardowy). Ostatnią grupą są związki halucynogenne. Nie zabijają, ale czasowo unieszkodliwiają wroga. Broń chemiczną stosuje się głównie po to, by wywołać panikę, a ta jest często groźniejsza od eksplozji. Z punktu widzenia atakującego ten rodzaj broni ma wiele wad. Nie da się przewidzieć obszaru, na którym gaz zadziała, bo zależy to od temperatury i wilgotności powietrza czy siły wiatru. A także np. ukształtowania terenu. Gazy bojowe są ciężkie, kumulują się w zagłębieniach czy depresjach (czyli niestety także w okopach, piwnicach czy schronach podziemnych). Ponadto zasięg broni chemicznej jest niewielki. Aby razić nią ludzi na ogromnym obszarze, trzeba na niego zrzucić bardzo dużo ładunków. Gazy, które stosuje się w tym celu, zwykle są nietrwałe, więc zagrożenie mija, zanim obejmie duży obszar. Na przykład sarin jest niebezpieczny przez zaledwie 3–4 godziny. Nie ma szans, by gaz, który został rozpylony w jednej miejscowości, zagrażał innej. Absolutnie niemożliwe jest, by jakiekolwiek działania chemiczne na terenie Ukrainy zagrażały Polsce. Są jednak i złe wiadomości. Broń chemiczna jest bardzo tania – zarówno w produkcji, jak i użyciu. Nie wymaga dużej wiedzy i skomplikowanej infrastruktury, a gazami bojowymi mogą być substancje powszechnie stosowane w przemyśle, np. chlor czy fosgen. Broń biologiczna? Broń biologiczna pod niektórymi względami jest podobna do chemicznej. Jej skuteczność i zasięg także mogą być uzależnione od temperatury i wilgotności powietrza czy siły wiatru. I podobnie jak w przypadku broni chemicznej – jeżeli nie mówimy o bardzo skomplikowanych patogenach, być może nawet modyfikowanych genetycznie – też nie potrzeba zbyt wielkiej wiedzy do jej stworzenia. Większość patogenów chorobotwórczych może do laboratorium dostarczyć firma kurierska, a do ich rozmnażania wystarczy wiedza zdobyta na podstawowym kursie biologii. Dodatkowo aparatura do jej produkcji jest stosunkowo prosta i tania. Broń biologiczna jest jednak bardziej podstępna. Patogeny można wybrać tak, by zniszczyły uprawy albo zabijały zwierzęta, powodując głód. Od ataku tą bronią do epidemii może minąć kilka godzin, ale też kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt dni. To bardzo utrudnia zabezpieczanie się czy znalezienie źródła zakażenia. Bardzo groźną cechą broni biologicznej jest również to, że niemal zawsze jest samopowielająca się. Patogeny – jeżeli trafią na odpowiednie warunki – rozmnażają się. Ale z punktu widzenia atakującego może być to także spora wada. Skażenie jakiegoś terenu patogenami oznacza wyłączenie go z eksploatacji czasami na dziesięciolecia. Broń biologiczna nie nadaje się do zdobywania miast czy dużych terenów. Choć wyprodukowanie patogenów jest stosunkowo łatwe i tanie, to ich magazynowanie i transport wymagają infrastruktury, której na froncie czy blisko frontu nie ma. Rosjanie mają broń biologiczną i mogą jej użyć, ale poza wywołaniem paniki na niewiele się to zda. Broń biologiczna nie pomoże w zdobywaniu dużych terenów, a jeżeli zostanie użyta w mieście, będzie to oznaczało jego wieloletnie skażenie i brak jakiejkolwiek możliwości użytkowania.•
Wojna w Zatoce Perskiej – skutki. 1. Obalenie długoletniej dyktatury Saddama Husajna (a następnie skazanie go na śmierć – wyrok wykonano 30 grudnia 2006 r. ). 2. Wprowadzenie rządów demokratycznych, dążenie do stabilizacji w kraju. 3. Nieznalezienie dowodów na wspieranie przez Irak terrorystów i prowadzenie prac nad bronią
›Co by się stało, gdyby bomba atomowa wybuchła w Warszawie? 08:04Jakie byłyby następstwa tej broni masowego rażenia? Symulacja pokaże nam skutki, gdyby bomba o sile 15 megaton spadła na Warszawę. Skala zniszczeń byłaby ogromna i rozciągała by się dużo dalej, niż centrum miejscu detonacji ładunku powstałby krater o średnicy niespełna 1 km. Tuż nad nim, w czasie zaledwie 0,00. sekundy, powstałaby kula ognia o średnicy niespełna 3 km. Temperatura wewnątrz niej osiągnęłaby aż 10 milion stopni Celsjusza, czyli więcej niż temperatura na powierzchni słońca. W promieniu 6 km od miejsca wybuchu rozeszła by się fala uderzeniowa, która na swojej drodze zniszczyłaby absolutnie wszystko – budynki, a nawet schrony. W promieniu 8 km temperatura byłaby tak duża, że stopiłaby nawet samochody. W promieniu 11 km od miejsca detonacji wiatr wzbudzony przez eksplozję osiągnąłby prędkość około 300 km/h – bez problemu łamałby drzewa, linie energetyczne i niszczył słabsze budynki. Ogrom zniszczeń sięgałby jednak dużo dalej. W promieniu 22 km temperatura byłaby wciąż tak wysoka, że zajęłyby się konstrukcje drewniane, meble, ubrania – powstał by tym samym gigantyczny pożar, który pochłonąłby całe zasoby tlenu zdział XII pt. „Terroryzm a broń masowego rażenia”. Przemysław Osie-wicz przedstawia różne punkty widzenia na temat możliwości wykorzy-stania przez terrorystów broni masowego rażenia, tj. broni chemicznej, biologicznej, radiologicznej i nuklearnej. Wskazuje ponadto na podejmo-
›Skutki użycia broni atomowej. Odkryto straszną 14:34Źródło zdjęć: © CSHEL University Of Delaware | University of DelawarePo II wojnie światowej wojska USA dokonały kilku prób jądrowych w pobliżu atolu Bikini. Od tego czasu minęło ponad 70 lat, ale nowe, szczegółowe mapy dna morskiego pokazują, że jest ono wciąż pełne powybuchowych kraterów i szczątków statków, które brały udział w drugiej wojny światowej rozpoczął wyścig zbrojeń, który obejmował rywalizacje w zakresie posiadanej broni atomowej. Stany Zjednoczone testowały swoje możliwości jądrowe na Wyspach Marshalla, które są jednym z najdalej położonych miejsc na jądrowe na Wyspach MarshallaBroń jądrową testowano głównie na atolach Bikini oraz Enewetak. Łącznie zdetonowano aż 67 ładunków atomowych, w tym bombę Bravo. Była to najpotężniejsza bomba wodorowa, która powstała w Stanach jądrowe odbywały się również pod wodą, gdzie wojsko USA sprawdzało, jak taka broń sprawdzi się w przypadku jednostek pływających. Cała operacja nosiła nazwę "Crossroads". W jej trakcie, w latach 1946-1958 zdetonowano aż 22 bomby atomowe na atolu jądrowe na atolu Bikini doprowadziły do skażenia jego znacznego obszaru. Zmusiły również ludność zamieszkującą pobliskie atole do przeprowadzki. Wiele osób do dzisiaj nie może wrócić do swojego domu. Znaczna część Wysp Marshalla wykazuje większą radioaktywność niż mapy morskiego dnaNa spotkaniu American Geophysical Union (AGU) zespół badaczy zaprezentował wyniki analiz przeprowadzonych w obszarach testowania broni atomowej na Wyspach Marshalla. Stworzone mapy pokazały, że w miejscach wybuchów znajdują się ogromne kratery, a w ich pobliżu znajdują się zatopione wraki statków. Pomimo upływu czasu, ślady prób jądrowych nie zniknęły, a piasek nie zasypał też:
broń. Encyklopedia PWN. broń, środki techniczne służące do: celowego rażenia (obezwładniania, zabijania) ludzi i zwierząt oraz niszczenia różnego rodzaju obiektów materialnych (budowli, sprzętu) — broń wojskowa (bojowa), polowania na zwierzynę — broń myśliwska, rywalizacji sportowej — broń sportowa, oraz obrony osobistej
Strona główna Na dyżurze Bojowe środki trujące – skutki działania broni chemicznej Autorzy: Kamil Biały , Łukasz Pach , Michał Kucap Data publikacji: r. Numer wydania: 5/2020 Piśmiennictwo Kowalczyk M., Rump S., Kołaciński Z.: Medycyna katastrof chemicznych. PZWL, Warszawa 2004, wyd. E., Perez-Armendariz C., Hart J.: Broń chemiczna i biologiczna. Raport dla obywatela. Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa 2003, wyd. J. (red.): Zarys toksykologii klinicznej. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009, wyd. Ł.: Bojowe środki trujące. 2017, wyd. M.: Broń masowego rażenia w działalności terrorystycznej. Difin, Warszawa 2015, wyd. M.: Ostre zatrucia w praktyce ratownika medycznego. PZWL, Warszawa 2018, wyd. Watkins III Podstawy toksykologii. Red. wyd. pol. B. Zielińska-Psuja, A. Sapota, MedPharm Polska, Wrocław 2014, wyd. J.: Ochrona przed czynnikami masowego rażenia. WSPol, Szczytno 2015, wyd. L.: Historia broni chemicznej. Bellona, Warszawa 2009, wyd. M., Bizoń A., Milnerowicz H.: Toksykologia środowiskowa i kliniczna. Wybrane zagadnienia. Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, Wrocław 2013, wyd. (red.): Podstawy toksykologii. Kompendium dla studentów szkół wyższych. Wydawnictwo WNT, Warszawa 2017, wyd. E.: Elementy toksykologii środowiskowej, Politechnika Świętokrzyska w Kielcach. Kielce 2001, wyd. Toksykologia środowiskowa. Aspekty chemiczne i biochemiczne. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, wyd. J.: Toksykologia dla nie toksykologów. Ostre zatrucia egzogenne. „Medycyna Praktyczna”, Kraków 2008, wyd. W. (red. nauk.): Toksykologia współczesna. PZWL, Warszawa 2006, wyd. zbiorowa: 1000 słów o chemii i broni chemicznej. MON, Warszawa 1987, wyd. P., Jałoszyński K., Tarnawski P.: Medyczne skutki terroryzmu. PZWL, Warszawa 2017, wyd. A.: Ratownictwo medyczne wobec współczesnych zagrożeń. Elamed Media Group, Katowice 2019, wyd. 1. Mogą zainteresować Cię również Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.
Temat broni jądrowej od wielu lat wzbudza liczne kontrowersje. Ma ona swoich gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Dyskusja na ten temat rozgorzała w przestrzeni publicznej jeszcze bardziej przy okazji wojny w Ukrainie. Sprowokowała też rozmowy w Polsce i o Polsce właśnie w tym kontekście. Zobacz kolejne zdjęcie --->Adam Jastrzębowski Wraca temat bomby atomowej w związku z atakiem Rosji na Ukrainę. Choć polska nie jest zaliczana do mocarstw atomowych, to jednak okazuje się, że w naszym kraju takie głowice już kiedyś były. Co więcej, ich moc sięgała nawet 500 kt. Dla porównania moc tych zrzuconych na Hiroszimę wynosiła „zaledwie” 15 kt. Sprawdź, gdzie w Wielkopolsce przechowywano broń masowego rażenia i jak teraz wyglądają magazyny ukryte w środku lasu. Temat broni jądrowej od wielu lat wzbudza liczne kontrowersje. Ma ona swoich gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Dyskusja na ten temat rozgorzała w przestrzeni publicznej jeszcze bardziej przy okazji wojny w Ukrainie. Sprowokowała też rozmowy w Polsce i o Polsce właśnie w tym kontekście. Wiele osób zaczęło się zastanawiać, jakie konsekwencje pociągnęłoby ulokowanie takiego sprzętu w Polsce. Ponowne ulokowanie, bo już kiedyś broń masowego rażenia znajdowała się w atomowa w Wielkopolsce: kryptonim „Wisła”Koniec lat 50. XX wieku. Czasy zimnej wojny. Związek Radziecki postanawia wzmocnić swoją potęgę militarną na terenie bloku wschodniego. Choć sowiecki program nuklearny już wcześniej działał intensywnie, to podjęto w końcu istotną decyzję. Z taktycznego punktu widzenia uznano, że taki sprzęt powinien się znaleźć w najbardziej wysuniętych na zachód krajach. Tym sposobem na początku lat 60. na uzbrojeniu Wojska Polskiego znalazły się sowieckie rakiety tym jednak zarówno działania, jak i rozmowy pomiędzy krajami się nie lat później powstaje program o kryptonimie „Wisła”. W lutym 1967 roku w Moskwie została podpisana umowa między władzami ZSRR a Polską Rzeczpospolitą Ludową. W jej ramach polska strona na podstawie sowieckich planów zbudowała trzy składy broni jądrowej. Pierwszy z nich został zlokalizowany w okolicach Podborska koło Białogardu (kryptonim 3001), następny w Brzeźnicy Kolonii koło Jastrowia (3002) i ostatni w Templewie koło Trzemeszna Lubuskiego (3003). Ich budowa kosztowała rząd PRL około 180 milionów ówczesnych odległości między miejscowościami wybudowane tam składy były do siebie podobne. Każdy z nich był wyposażony w dwa magazyny broni jądrowej i miał być w stanie pomieścić nawet 300 ładunków. Broń została dostarczona przez stronę radziecką i na terenie Polski miała być jedynie przechowywana, ale w momencie wybuchu konfliktu z Zachodem, według przyjętych założeń, broń zostałaby udostępniona polskiemu Kolonia – radziecka baza rakietowaSchrony w Brzeźnicy Kolonii powstały na przejętych od Lasów Państwowych ziemiach o łącznej powierzchni 147 ha. Załogę stanowiło prawdopodobnie 60 oficerów techników i 120 żołnierzy. Ówczesny koszt wybudowania tego obiektu wynosił około 60 milionów złotych. Był on na tyle dobrze wkomponowany w otaczającą przyrodę i zamaskowany, że ze zdjęć lotniczych czy satelitarnych przypominał naturalnie porośnięte lasem podwójnym płotem i potrójnymi zasiekami z drutu kolczastego znajdowały się pilnie strzeżone i tajne trzy bunkry. Dwa z nich to silosy o kubaturze około 3000 metrów sześciennych umieszczone pod ziemią. Były szczelnie ukryte pod siatkami maskującymi i porastającym je lasem – wyjaśnia Piotr Kozłowski, kierownik Referatu Gospodarki Przestrzennej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska w gminie Jastrowie, z którym zwiedziliśmy byłą bazę w dodaje:Trzeci z nich znajduje się trochę bardziej na uboczu i przypomina garaż mogący pomieścić dwa tiry, jeden za drugim. Prawdopodobnie miały w nim znaleźć schronienie wyrzutnie rakiet, które po ewentualnym ataku przeprowadziłyby kontratak. Jak jednak wiemy, nigdy do tego nie ogrodzeniu stacjonowali też żołnierze, pilnujący, by nikt nieuprawniony nie zbliżył się na teren widmo wciąż straszy w Polsce. Co się tam wydarzyło? Zobacz zdjęcia!Baza głowic atomowych w PolsceO płocie i zasiekach przypominają dzisiaj jedynie betonowe słupy, których kilka wciąż stoi w lesie. Gdy wejdzie się w jego głąb, można dostrzec pozostałości po magazynach. Według początkowych planów miano w nich składować 178 głowic jądrowych, tajemniczo zwanych wówczas amunicją specjalną, w tym 132 głowice jądrowe o mocy od 10 do 500 kt oraz 36 bomb lotniczych o mocy od 0,5 do 200 kt. Miały być one przenoszone przez rakiety 8K11 i 3R10. Od razu nasuwa się więc pytanie o to, jak duża była moc tych ładunków? Dość powiedzieć, że moc bomby zrzuconej na Hiroszimę wynosiła „tylko” około 15 wejściu do jednego z takich magazynów dostrzegamy przede wszystkim wysokie i szerokie hale. W ziemi znajdowały się uchwyty, których głównym zadaniem było zablokowanie wózków przewożących głowice, a tym samym uniemożliwienie przypadkowego w Poznaniu. Ile ich jest i czy są w stanie pomieścić wszystkich mieszkańców?Na terenie lasu można też zobaczyć betonowy silos znajdujący się na wzgórzu. Zgodnie z tym, co zdołał ustalić Andrzej Michalak, kustosz Prywatnej Izby Muzealnej w Bornem-Sulinowie, mieściła się tam rakieta z głowicą atomową o zasięgu 4 700 kilometrów, gotowa do odpalenia w każdej broni masowego rażenia w Polsce kończy się na początku lat 90. We wrześniu 1990 roku polski rząd wystosował notę do władz ZSRR w kwestii rozpoczęcia rokowań w sprawie wycofania wojsk radzieckich z terytorium Rzeczpospolitej. Opuszczone wsie w Wielkopolsce. Kiedyś tętniły życiem, dzisi... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
J4cQBQ.